Strona GłównaBanki centralneJohn Williams na linii FED kontra rzeczywistość

John Williams to legenda rynków. Jako jeden z nielicznych komentatorów gospodarczych zachował trzeźwe spojrzenie na dane publikowane przez rząd i urzędy. Od 30 lat pełni funkcje konsultanta ekonomicznego ze szczególnym naciskiem na monitoring rządowych danych makro. Swe prywatne spostrzeżenia w formie klarownych wykresów publikuje na shadowstats.com Jego opinie i obliczenia często goszczą na łamach The New York Times i Investor’s Business Daily. Na uwagę zasługuje świeża publikacja Williamsa pod adresem http://www.shadowstats.com/article/no-438-public-comment-on-inflation-measurement będąca publicznym komentarzem rządowego pomiaru inflacji i konsekwencji tego. Pokazuje też dlaczego rządowi zależy na publikacji zaniżonych wartości inflacji.

dolar-zimbabwe-toaleta

Poniżej publikujemy wywiad Johna Williamsa udzielony dla The Gold Report. Dane makro przez niego gromadzone wskazują, że gospodarce USA daleko do wzrostu gospodarczego, a FED w przyszłości będzie zwiększał, a nie zmniejszał druk pieniądza w celu wspomagania banków i debazowania waluty, a to powinno z kolei być złe dla gotówki na lokatach. John Williams mówi – nie daj się zwieść propagandzie FEDu!

The Gold Report: W środę FED dał znać, że pod koniec roku może rozpocząć hamowanie programów druku pieniądza, na co złoto i akcje zareagowały spadkiem. Ty z kolei twierdzisz, że z powodu niestabilności systemu bankowego FED musi drukować dalej pieniądze. Dlaczego bank centralny podaje komunikat o możliwym hamowaniu w drukowaniu pieniędzy, skoro w rzeczywistości nie planuje tego robić?

John Williams: Cała sprawa z tym zwalnianiem przy drukowaniu pieniędzy przez FED jest kompletnym nonsensem.

Prezes Bernanke mówi, że w przyszłości może drukować pieniądze na mniejszą skalę przy jednoczesnych różowych i mocno życzeniowych prognozach gospodarczych. Zaraz potem ten sam Bernanke mówi o tym, że jak w gospodarce się pogorszy, to on jeszcze bardziej zwiększy druk pieniądza. Jeżeli weźmiesz pod uwagę zbyt optymistyczne prognozy FEDu, to nasunie się konkluzja, że będziemy mieli jeszcze więcej druku pieniądza przez FED.

Cały system bankowy w 2008 roku prawie się rozpadł. Rząd i FED powzięli nadzwyczajne środki, aby utrzymać przy życiu implodujący system bankowy. Te działania zapobiegły katastrofie, ale na razie nie zrobiły kompletnie nic, aby naprawić i rozwiązać nagromadzone od lat problemy. Według mnie jesteśmy cały czas w recesji z gospodarką ponownie wkraczającą w gorszy okres. W tym samym czasie problem z wypłacalnością systemu bankowego jest kontynuowany. Naprawdę mało się zmieniło przez ostatnie 5 lat.

Prawdziwa natura wprowadzonych programów druku pieniądza, to napaść na kapitał zgromadzony przez obywateli. Podczas gdy Bernanke przedstawia swoje działania nadzwyczajne, jako stymulujące gospodarkę, zmniejszające bezrobocie i podtrzymujące wzrost gospodarczy w kontekście umiarkowanej inflacji, tak naprawdę te czynniki są mało istotne i drugoplanowe dla FED. Natomiast pierwszorzędną funkcją FED zawsze było zapewnienie płynności i wypłacalności systemu bankowego. Dlatego wszystkie programy druku pieniądza krążyły hermetycznie wewnątrz systemu bankowego powodując duży skok bazy monetarnej, ale bez wypływu pieniędzy na ulice.

Mówiąc prosto – FED drukując pieniądze za wszelką cenę dąży do naprawy systemu bankowego. Jednak gdyby powiedziano o tym wprost, to ludzie wyszliby na ulice. Dlatego Bernanke używając tych wszystkich kolorowych ładnie brzmiących słów, stara siebie oraz cały FED przedstawić jako ten, który ratuje gospodarkę, podczas gdy w rzeczywistości ratuje tylko banki kosztem wszystkich podatników. Najgorsze w tym wszystkim jednak jest to, że system bankowy nadal jest tak niewypłacalny, tak jak był w 2008 roku.

The Gold Report: Wróćmy jeszcze do twojego twierdzenia o złym stanie gospodarki. Czy nie opublikowano lepszych danych o budownictwie i nastrojach konsumentów? Skąd wiesz, że w gospodarce jest gorzej?

John Williams: Ilość rozpoczętych budów jest nadal 60% niżej od wartości szczytowych. Bazując na pierwszych dwóch miesiącach drugiego kwartału, ilość rozpoczętych budów jest mniejsza w relacji do poprzedniego kwartału. Podobnie jest z produkcją przemysłową, która jest mniejsza niż kwartał wcześniej. Te wskaźniki mogą wskazywać na pierwsze zwiastuny pogorszenia PKB w tym kwartale. Podstawowe sprawy dla kondycji gospodarki, tak jak w 2008 roku, tak teraz pozostają w gestii słabej kondycji konsumentów i nikłej stabilności systemu bankowego. Wraz z tymi nie naprawionymi problemami nie może być mowy o stabilnym i zdrowym wzroście gospodarczym.

Konsumenci odpowiadają za więcej niż 70% amerykańskiego PKB. To kondycja konsumentów, czyli nas wszystkich odpowiada za stan gospodarki. Aby gospodarka była na ścieżce trwałego wzrostu musimy mieć stabilny wzrost w płynności finansowej gospodarstw domowych, która poparta będzie dochodami wspieranymi przez kredyt. Jednak zamiast tego mamy słabnącą dochodowość gospodarstw domowych, które z oczywistych powodów mają trudności z kredytowaniem.

Oficjalnie recesja zakończyła się w 2009 roku, ale w rzeczywistości dochody gospodarstw domowych spadały dalej i aktualnie utrzymują się blisko dna.

Jeżeli spojrzysz na te wszystkie liczby w ujęciu rocznym i uwzględnisz inflację, to średni realny dochód gospodarstw domowych w 2011 roku jest niższy niż na przełomie lat 60 i 70-tych.

Konsumpcja w erze przedkryzysowej miała paliwo w postaci kredytów. 10 lat przed krachem z 2008 roku przeważająca część wzrostu gospodarczego brała się z konsumpcji napędzanej kredytem, a nie wynikała ze wzrostu dochodów.

Jeżeli konsumenci nie mają wzrostu dochodów lub zdolności kredytowej, to bardzo spada ich poczucie komfortu. Zazwyczaj sentyment konsumentów podąża za nagłówkami w gazetach, dlatego comiesięczne odczyty mogą być zmienne. Dlatego poza ostatnimi doniesieniami o zwiększającym się zaufaniu konsumentów nie można tego traktować jako coś trwałego. Zaufanie konsumentów zaczęło spadać w 2006 roku, a teraz jest na poziomie z czasów Wielkiej Depresji. Pod względem sentymentu konsumentów ciągle jesteśmy w recesji.

Oficjalny rządowy wskaźnik jakim jest PKB wskazuje, że do 2009 roku gospodarka jest na ścieżce wzrostu. Jeśli wierzysz w rządowe PKB, to gospodarka w pełni kwitnie od czwartego kwartału 2011 roku, ale żadne inne dane makro tego nie potwierdzają.

Zapytałem się ciebie czy wierzysz w odczyty rządowego PKB, bo to właśnie przy obliczaniu PKB bardzo ważny jest proces uśredniania tego wskaźnika o inflację. Rządowi statystycy w ciągu ostatnich kilku dekad zmieniali sposób liczenia inflacji tak, aby odczyty te były jak najniższe. Zmiany liczenia inflacji tak, aby była jak najniższa wpłynęły na sztuczne zwiększenie PKB.

Jeżeli obliczysz PKB przy wykorzystaniu tradycyjnej inflacji, bez tych wszystkich statystycznych sztuczek urzędników, to okaże się, że PKB spada od 2006 roku, w 2009 roku osiągnęło dołek i cały czas znajduje się na dnie wraz z innymi wskaźnikami jak: dochód gospodarstw domowych i sentyment konsumentów. Rzeczywistość jest taka, że gospodarka pozostanie słaba i może będzie jeszcze słabsza.

Nie widzieliśmy w rzeczywistości jeszcze wzrostu gospodarczego, dlatego FED nie zakończy drukowania pieniędzy. Jakakolwiek mowa o zakończeniu programów druku pieniądza, to czysta propaganda w celu wzmocnienia dolara, obniżenia ceny złota i uzyskaniu odpowiedzi jak mogą zachować się rynki gdyby rzeczywiście zakończono druk pieniędzy.

The Gold Report: Widzieliśmy odpowiedź rynków w czwartek.

John Williams: Tak, rynek akcji jest jak narkoman uzależniony od dystrybutora Bernanke, który aplikuje bezpośrednio zastrzyki płynności.

The Gold Report: Rynek akcji trochę odbił w piątek. Czy myślisz, że ostatni gwałtowny spadek był tylko krótkim wydarzeniem i akcje znowu powrócą do zwyżek?

John Williams: Trzeba wziąć pod uwagę, że rynek czasami bywa irracjonalny. Na rynku są obecni również duzi gracze wraz z rządową grupą roboczą do spraw rynków finansowych, których główne zadanie, to przeciwdziałanie nagłym niechcianym wydarzeniom. Według mnie trzeba aktualnie unikać inwestowania w akcje. Cenę złota obniżono, ale fundamenty tego rynku nadal pozostają nadal niezwykle silne. To nie jest sytuacja, w której wszyscy włącznie z FEDem będą stronić od debazowania dolara. Głównym zadaniem do wykonania przez FED, to właśnie zmniejszenie wartości dolara. To jest właśnie to o czym mówił Bernanke. Jeżeli gospodarka nie będzie się rozwijać zwiększy on program druku pieniądza. On świadomie naprawia system bankowym pod maską pomagania gospodarce. Ale jego działanie w rzeczywistości w żaden sposób nie przekłada się na wspieranie realnej gospodarki.

The Gold Report: Nazwałeś dolara “walutą bliską hiperinflacji” i powiedziałeś, że “złoto jest głównym zabezpieczeniem przed nadchodzącym zdebazowaniem dolara”. Na razie jednak dolar jest silny. Co zatem mogłoby spowodować spadek dolara?

John Williams: Słaba gospodarka będzie miała dewastujący wpływ na dolara. Bernanke będzie zmuszony rozszerzyć program drukowania pieniędzy. Spowoduje to presje na wartości dolara i będzie powodować zwiększenie ceny złota.

Aktualnie, są cztery główne czynniki rozmijające oczekiwania rynkowe z rzeczywistymi fundamentami gospodarczymi. Te różnice w postrzeganiu rzeczywistości i ostateczny ich wpływ na rynki spowodują dewastacje wartości dolara.

Szczyt listy, to polityka FED, o której dyskutowaliśmy. W moim przekonaniu FED nie ma ucieczki od druku pieniądza. Nie może tego tak po prostu szybko i łatwo zakończyć.

Drugi czynnik, to sytuacja finansowa USA i ryzyko niewypłacalności. Wkrótce ponownie będzie debata o zwiększeniu limitu zadłużenia. Latem 2011 roku reakcja rynku na podobną dyskusję była klarowna: sprzedawaj dolara, akcje i kupuj złoto.

Trzecia kwestia, to gospodarka będąca w rzeczywistości znacznie słabsza niż oczekiwania konsumentów. Jak pogarszające się warunki biznesowe będą bardziej widoczne w napływających danych makro, będzie to bardzo negatywne dla dolara. Pomijając już fakt druku pieniądza, będzie to również źle wpływać na budżet państwa. Prognozowany 4 procentowy wzrost gospodarczy w 2014 roku nie wydarzy się. Deficyt ponownie eksploduje, a to będzie bardzo złe dla dolara.

Ostatecznie narastający skandal z podsłuchami również może silnie uderzyć w dolara. W czasie afery Watergate w latach 70-tych byłem uczestnikiem rynku walutowego. I mogę Ci powiedzieć, że codziennie wraz z narastaniem skandalu wobec prezydenta Nixona, dolar ulegał osłabieniu. Jakakolwiek kwestia dotycząca stabilności rządu jest negatywna dla dolara.

Wszystkie te czynniki pracują wspólnie i działają wzajemnie na siebie. Dlatego według mnie dolar będzie spadał, inflacja będzie rosła, złoto będzie rosło i w rezultacie będziemy kończyć w wysokoinflacyjnym otoczeniu gospodarczym, które zaprowadzi nas do hiperinflacji w 2014 roku. Wszystkie te czynniki, to seria zaistniałych okoliczności, które ewoluowały przez dekady i zakończą się upadkiem dolara i wysoką inflacją.

The Gold Report: Napisałeś ostatnio, że zbliżamy się do ostatecznej rozgrywki bazującej na dużej zmienności w cenach akcji, walut i metali szlachetnych. Jak ta rozgrywka końcowa będzie wyglądać i jak będziemy wiedzieć, że akurat teraz ma ona miejsce?

John Williams: Po pierwsze najpierw patrzę na dolara i jak będę widział na nim silną presję podażową oraz na aktywach nominowanych w dolarze, to będzie wyraźny znak, że to się rozpoczęło. Wraz z narastaniem presji na sprzedaż dolara będzie narastać ciśnienie na wycofanie dolara z waluty rezerwowej świata. Wydarzenia takie będę postrzegał jako prostą drogę do hiperinflacji.

The Gold Report: Wygląda na to, że cokolwiek się wydarzy w gospodarce, to dni Bernanke są policzone. Co to mogłoby oznaczać dla polityki monetarnej FEDu. I jaką miałbyś radę dla kogokolwiek, kto zastąpi jego miejsce?

John Williams: Nie chciałbym być osobą, która zastąpi jego miejsce. Bernanke to bardzo mądry i dobry człowiek, który jest w sytuacji, której on sam nie spowodował, ale próbuje z tej całej sytuacji wyprowadzić FED na prostą. FED nie ma w tej sytuacji zbyt dużego wyboru. Najlepszą rzeczą jaką mogą zrobić jest kupić trochę czasu.

FED nie może nic zrobić w zakresie stymulowania aktywności gospodarczej, z wyjątkiem podniesienia stóp procentowych. Niskie stopy procentowe aktualnie negatywnie wpływają na gospodarkę, w której nie ma wzrostu kredytu. Z wyższymi stopami procentowymi, banki mają możliwość zwiększania marż na udzielonych kredytach. Im większa marża na udzielonych kredytach, tym większa chęć do udzielania kredytów, zwiększania ryzyka. A to z kolei wspomaga aktywność gospodarczą. Może to również powodować wzrost podaży pieniądza. Natomiast przy aktualnej niechęci do kredytowania, banki pozostają nadal w kłopotach.

Niskie stopy procentowe niszczą również finanse tych, którzy ulokowali kapitał na lokatach. Powinno być tak, że lokaty bankowe powinny dawać pozytywny zwrot na kapitale po uwzględnieniu inflacji. Ale aktualnie to nie jest możliwe, a to powoduje, że nie ma w miarę bezpiecznych miejsc pozwalających lokować bezpiecznie pieniądze i osiągać zyski po uwzględnieniu inflacji. Polityka rządu kieruje ludzi w bardziej ryzykowne inwestycje, takie jak akcje na wysoce zmiennym rynku.

The Gold Report: Więc uważasz, że dotychczasowa polityka będzie kontynuowana?

John Williams:

Tak, FED wraz z rządem rozpoczęli swe programy pomocowe, aby uratować system finansowy. W 2008 roku cały system finansowy mógł upaść. Wówczas FED wraz z rządem zdecydowali, że uratują system bez względu na koszty. Oznacza, to że było potrzebne wydawanie, tworzenie, pożyczanie i gwarantowanie wszystkich pieniędzy jakie były potrzebne. Wszystko co było konieczne do zrobienia oni zrobili. Zapobiegli upadkowi systemu i odsunęli powstałe problemy w przyszłość. Ale teraz ponownie to problemy dają o sobie znać. Tak jak w 2008, tak teraz te same problemy mogą wywołać podobną panikę. Dlatego FED będzie utrzymywał program druku pieniądza, aby zachować płynność w systemie bankowym. FED nie ma żadnego wyboru w tej kwestii.

The Gold Report: Wygląda na to, że zmiana na stanowisku prezesa FED nie wiele zmieni. Czy twoim zdaniem jedyną dobrą radą byłoby, aby nowy prezes FEDu nie udzielał się na zbyt dużej ilości konferencji prasowych.

John Williams: To byłby duży plus. Jeżeli miałby podać złą wiadomość, to bankierzy centralni muszą kłamać. Jeżeli “zaczęliby mówić, że banki upadną”, “że gospodarka ulegnie zapaści”, to wszystko obróciłoby się w samospełniającą się przepowiednie. Dlatego bankierzy centralni często podejmują się grania dobrej miny do złej gry.

John Williams: Brzmi jak dobra porada. Dziękuję za twój czas.

John Williams: Dziękuję.

Więcej w podobnym temacie tutaj:

Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

Piotr Kowalski

Tel: +48 71 300 13 80
Fax: +48 71 300 13 80
e-mail: office(m@łpa)goldco.pl zamiast (m@łpa) wpisz @
e-mail Piotr Kowalski: piotr.kowalski(m@łpa)goldco.pl zamiast (m@łpa) wpisz @
Goldco S.A.: ul. Rynek 7, 50-106 Wrocław
Goldco S.A. Biuro Obsługi Klienta: ul. Tarnogajska 11, 50-512 Wrocław

Tags: , , , ,

Zostaw Odpowiedź